Mój plan wobec kwiatów jest jednoznaczny - będzie ich więcej. Na razie mam tu głównie kwiaty cebulowe: trochę narcyzów, trochę tulipanów, trochę lilii. Z czasem chciałbym jednak wyraźnie zwiększyć udział kwiatów w ogrodzie i to nie tylko ze względów estetycznych.
Pamiętam zresztą działkę mojej babci na ROD-ach. Tam właściwie było wszystko jednocześnie. Były warzywa, były krzewy owocowe, rosły też kwiaty. Ale nie w formie oddzielnej rabatki „tylko do podziwiania”. Kwiaty były wszędzie - przy ścieżkach, pomiędzy warzywami, pod krzewami owocowymi, przy płocie. Tworzyły z resztą ogrodu jedną całość. I co ciekawe, wcale nie miałem wtedy wrażenia, że zabierają miejsce pod uprawę. Wręcz przeciwnie. Taki ogród wydawał się bardziej żywy, bardziej naturalny i po prostu przyjemniejszy do przebywania w nim.
Nie zamierzam jednak tworzyć ogrodu pokazowego ani sadzić roślin wymagających ciągłego doglądania. Raczej interesują mnie kwiaty odporne, mało kapryśne i dobrze radzące sobie bez nieustannej pielęgnacji. Dlatego planuję najpierw trochę połazić po Słupsku i poprzyglądać się roślinom sadzonym w zieleni miejskiej. Wychodzę z założenia, że skoro dane gatunki dobrze znoszą zaniedbania, suszę, przypadkowe zadeptywanie i ogólnie trudniejsze warunki, to prawdopodobnie poradzą sobie także u mnie.
Interesują mnie więc bardziej rośliny trwałe i samodzielne niż delikatne, wymagające ciągłego biegania wokół nich. Ogród ma być miejscem do życia i normalnego funkcjonowania, a nie kolejnym obowiązkiem wymagającym codziennego dopieszczania każdego kawałka ziemi.
KLIKNIJ TUTAJ ABY WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ BLOGA

Super. Ja trzeźwy ponad rok, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDzień dobry
UsuńGratuluję! Każdy kolejny dzień to zwycięstwo.
Wstać rano o powiedzieć - dzisiaj nie piję. 24 godziny.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego