Sezon letnich zbiorów rozpoczął się u mnie na dobre. Co kilka dni wychodzę z koszyczkiem w okoliczne tereny i zbieram różne zioła oraz surowce na herbaty.
Większość ziół zbieram w okolicy mojego ogrodu. Są to głównie nieużytki, ugory, przydroża oraz zarośla. Staram się wybierać miejsca możliwie czyste, z dala od intensywnego ruchu drogowego i innych potencjalnych źródeł zanieczyszczeń. Zwracam uwagę nie tylko na samo stanowisko, ale również na jego otoczenie. Dodatkowo wiem, że moja okolica należy do dość czystych pod względem jakości powietrza, co potwierdza obserwowana tu skala porostowa. Oczywiście nie zwalnia mnie to z rozsądnego wyboru miejsc zbioru - każde stanowisko oceniam indywidualnie.
Nie uważam się za osobę, która bardzo dobrze zna się na ziołach. Po prostu rozpoznaję i wykorzystuję kilkanaście (może więcej) gatunków, które są mi dobrze znane i których używam na własne potrzeby zarówno przy swoich dolegliwościach, jak i w przypadku kilku najczęściej spotykanych problemów.
Samo zbieranie ziół sprawia mi ogromną przyjemność i daje dużo satysfakcji. Lubię wyjść z domu z pustym koszyczkiem, przejść się po okolicy i wrócić z koszykiem pełnym tego, co udało się znaleźć. Za każdym razem mam poczucie, że przynoszę do domu prawdziwe skarby.
Mam świadomość, że znam i zbieram zaledwie niewielki ułamek naszej rodzimej flory leczniczej. Mimo to każda kolejna rozpoznana i zebrana roślina daje mi dużo radości. To jedno z tych prostych zajęć, które pozwala zwolnić, uważniej spojrzeć na otaczającą przyrodę i docenić to, co rośnie niemal na wyciągnięcie ręki.
Na koniec jeszcze jedna kwestia dotycząca przygotowania zebranych roślin. Spotkałem się z zaleceniami, aby nie myć niektórych ziół, zwłaszcza kwiatów. Ja stosuję inne podejście. Każdy surowiec przyniesiony z terenu dokładnie przeglądam i myję. Uważam to za podstawowy etap jego wstępnej obróbki. Także siadam sobie w ogrodzie przy stoliczku, ponownie przeglądam surowiec i myję.
Rośliny rosną na wolnym powietrzu i mają kontakt z kurzem, owadami, odchodami zwierząt czy innymi zanieczyszczeniami. Wolę poświęcić chwilę na ich umycie, niż ryzykować przeniesienie do organizmu niepożądanych drobnoustrojów. Dopiero po takim przygotowaniu przechodzę do suszenia lub dalszego przetwarzania zebranych ziół.
Po umyciu rośliny najpierw pozostawiam pod wiatą, aby obciekły i częściowo obeschły. Dopiero później trafiają do domu na właściwe suszenie. W tym okresie moje mieszkanie znowu wygląda jak mała suszarnia – niemal wszędzie wiszą pęczki ziół i innych roślin czekających na wysuszenie. To jeden z tych widoków, które najbardziej kojarzą mi się z sezonem letnich zbiorów.
W kolejnych wpisach pokażę, jakie rośliny zbieram. Każdy gatunek opiszę w osobnym wpisie. Nie będą to jednak poradniki o tym, jak stosować dane zioło ani jak je przygotowywać. Chcę po prostu pokazać, jak ja wykorzystuję poszczególne gatunki i do czego służą w mojej domowej ziołowej apteczce.
Nie będę również opisywał pełnego działania poszczególnych roślin ani wymieniał wszystkich przeciwwskazań. Każde zioło może je mieć, dlatego przed rozpoczęciem stosowania warto samodzielnie zapoznać się z jego właściwościami, dawkowaniem i ograniczeniami. Ja zrobiłem to w odniesieniu do ziół, których sam używam, i każdemu zbieraczowi polecam takie samo podejście.
KLIKNIJ TUTAJ ABY WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ BLOGA
Komentarze
Prześlij komentarz