Od zeszłego roku nie pracuję zawodowo. I szczerze mówiąc, na razie nie spieszy mi się z powrotem do etatowego zatrudnienia. Potrzebowałem odpoczynku i właśnie ten czas sobie dałem. Jak długo potrwa? Nie wiem. Być może kilka miesięcy, a być może kilka lat.
Ogród i okoliczne tereny stały się dla mnie czymś w rodzaju nowego miejsca pracy — tylko bez etatu, godzin i biura.
Mam oszczędności, które pozwalają mi spokojnie funkcjonować przez rok, a nawet dłużej. W pewnym sensie traktuję ten okres jak coś na kształt bezpłatnej emerytury. Nie oznacza to jednak całkowitej rezygnacji z pracy. Jeśli pojawi się potrzeba, mogę podejmować różne zajęcia. Raczej dorywcze, tymczasowe i nie związane z budowaniem kariery.
Przez lata udało mi się zgromadzić staż pracy potrzebny do przyszłej emerytury. Nie muszę już patrzeć na każdą decyzję przez pryzmat „czy to zwiększy mój staż” albo „czy dzięki temu kiedyś dostanę świadczenie”. To daje sporą swobodę. Na prawdziwą emeryturę muszę jescze poczekać kilkanaście lat.
Czy jest to wizja biedy i życiowej porażki? Nie postrzegam tego w ten sposób. To po prostu życie według innych zasad. Pracować zarobkowo tyle, ile jest potrzebne, a nie po to, by bez końca gonić za kolejnymi awansami, wyższymi zarobkami czy odległą emeryturą.
Dzięki prostemu stylowi życia i ograniczonym potrzebom finansowym mogę pozwolić sobie na znacznie dłuższe przerwy od pracy zawodowej, niż byłoby to możliwe jeszcze kilka lat temu.

Może załóż kanał na YT? Potencjał jest bardzo duży na fajny kontent, sam bym z przyjemnością poogladał i pokibicował, bo Twoje przedsięwzięcie jest trochę jak Minecraft na żywo, więc uważam że miałbyś sporo fanów. A to by zawsze parę groszy wpadło, potem za reklamy czy inne współprace tym bardziej. Wiele osób by chętnie pooglądało Twoje zmagania.
OdpowiedzUsuńMyślałem kiedyś o kanale na YouTube, a nawet o TikToku. Ostatecznie doszedłem jednak do wniosku, że znacznie lepiej odnajduję się w pisaniu niż w nagrywaniu filmów. Pisząc mogę spokojnie przemyśleć treść, poprawić tekst i przekazać dokładnie to, co chcę.
UsuńPewnie z czasem dałoby się oswoić kamerę i nabrać większej swobody. Nie chodzi nawet o pokazywanie twarzy — są przecież twórcy, którzy skupiają się głównie na pokazywaniu swojej pracy czy przyrody. Mam jednak wrażenie, że do tworzenia filmów trzeba mieć pewne predyspozycje i po prostu lubić taką formę. Ja zdecydowanie lepiej czuję się przy zdjęciach i tekstach, dlatego na razie pozostaję przy blogu.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za słowa zachęty.
Nie wspominając że zawsze jeszcze przy kanale po czasie można założyć jakiegoś PAtrona, czy inne żebry o kasę, z czego też by pewnie grosz wpadł.
OdpowiedzUsuńPatronite'a można przecież założyć także przy blogu 😉 Może kiedyś się nad tym zastanowię, ale na razie zupełnie o tym nie myślę. Piszę przede wszystkim dlatego, że chyba po prostu to polubiłem i sprawia mi to przyjemność.
UsuńPozdrawiam serdecznie
Jak się wstydzisz mówić na filmikach to np zrób jak robi kanał Primitive technology- tylko napisy pod filmikami ;)
OdpowiedzUsuńNawet nie chodzi o samo mówienie. Przy dzisiejszej technologii można przecież podłożyć lektora AI albo po prostu dograć komentarz do gotowego materiału. Chyba bardziej chodzi o to, że po prostu nie mam dużej potrzeby nagrywania filmów. Nawet dla siebie rzadko nagrywam krótkie ujęcia z działki czy spacerów. Zdecydowanie bardziej lubię robić zdjęcia niż filmy i chyba właśnie w tej formie najlepiej się odnajduję.
UsuńPozdrawiam serdecznie