Jakiś czas temu wykopałem z tego miejsca kilka kosaćców i przeniosłem je na działkę. Nie było to naturalne stanowisko tych roślin – wszystko wskazywało na to, że były to egzemplarze, które przed laty „uciekły” z czyjegoś ogrodu i zadomowiły się w okolicy. Dodatkowo teren był już wtedy przeznaczony pod inwestycję, więc uznałem, że warto spróbować je ocalić.
Jak się okazało, nie pomyliłem się. Od kilku dni, a może już od tygodnia, trwają tutaj prace ziemne. Teren został całkowicie przekształcony, a dawne stanowisko roślin praktycznie przestało istnieć.
Cieszę się, że zdążyłem zabrać stamtąd kosaćce. Dzięki temu nadal rosną i mają się dobrze na działce. Jednocześnie trochę szkoda tego miejsca. Oprócz kosaćców rosło tu wiele innych roślin, które od czasu do czasu zbierałem lub po prostu lubiłem obserwować podczas spacerów. Teraz pozostało już tylko wspomnienie.
Takie sytuacje przypominają, jak szybko potrafi zmienić się krajobraz i jak łatwo znikają miejsca, które wydają się stałym elementem okolicy. Zamierzam jeszcze odwiedzić to miejsce. Niewykluczone, że poza obszarem robót zachowały się jeszcze pojedyncze rośliny, które rosły tu przed rozpoczęciem inwestycji.

Komentarze
Prześlij komentarz