Zakupy z myślą o własnych plonach

 Ostatnio znów wróciłem ze sklepu z torbą podstawowych warzyw. Głównie ziemniaki i cebula – produkty, bez których trudno obejść się na co dzień. Kupując je, coraz częściej łapię się jednak na tym, że myślami jestem już przy własnych zbiorach.


Nie mogę się doczekać momentu, kiedy większość warzyw i owoców na moim talerzu będzie pochodziła z działki. Na razie własne plony są jeszcze przede wszystkim dodatkiem do posiłków. Kilka warzyw, trochę zieleniny, pierwsze owoce. To jednak dopiero początek.

Wiem, że obecna sytuacja jest przejściowa. Z czasem ogród będzie dostarczał coraz więcej jedzenia, a zakupy warzyw i owoców staną się znacznie rzadsze. Nie zmienia to jednak faktu, że w naszym klimacie ogrodnictwo wymaga sporo cierpliwości. Praca zaczyna się już wczesną wiosną i trwa do późnej jesieni, a gdy ma się jeszcze drzewka czy krzewy owocowe, również zimą zawsze znajdzie się jakieś zajęcie.

Największy paradoks polega na tym, że na plony czeka się miesiącami, a sam okres największych zbiorów trwa stosunkowo krótko. Nagle pojawia się wysyp warzyw i owoców, które trzeba na bieżąco zbierać, przerabiać, suszyć, mrozić czy zamykać w słoikach. Wszystkiego nie da się przecież zjeść od razu, a zapasy powinny wystarczyć na kolejne miesiące.

Dlatego patrząc dziś na sklepowe półki pełne warzyw i owoców, odczuwam przede wszystkim tęsknotę za własnymi zbiorami. Wiem jednak, że sezon trwa i z każdym tygodniem ogród będzie dawał coraz więcej. A wtedy kupowane dziś ziemniaki czy cebula staną się jedynie wspomnieniem z okresu oczekiwania na prawdziwe plony.



KLIKNIJ TUTAJ BY WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ BLOGA  

Komentarze