Radio zamiast telewizora

 Jeszcze kilka lat temu to telewizja była moim codziennym domowym towarzyszem. Głupio trochę przyznać, ale często wyglądało to tak, że wracałem z pracy, włączałem telewizor i po prostu coś sobie leciało w tle. Niekoniecznie nawet to oglądałem. Bardziej chodziło o samą obecność dźwięku i wrażenie, że „coś się dzieje”.


Tutaj jest w sumie podobnie, tylko telewizję zastąpiło radio. Nie mam nawet jednej ulubionej stacji. Radio po prostu gra sobie gdzieś w tle podczas codziennych zajęć. Czasem coś mówią, czasem leci muzyka, a niejednokrotnie nawet nie wiem, co aktualnie jest nadawane.

Myślę, że radio pełni tutaj trochę rolę zagłuszacza ciszy, do której nadal nie do końca umiem przywyknąć. Cisza na działce jest zupełnie inna niż w mieście. Nie ma odgłosów ulicy, tramwajów, sąsiadów za ścianą czy telewizora dobiegającego z innych mieszkań. Wieczorem bywa wręcz nienaturalnie spokojnie.

Jednocześnie coraz częściej próbuję radio wyłączać i zwyczajnie posiedzieć w ciszy. A właściwie nie w ciszy — tylko w dźwiękach natury. Szumie drzew, śpiewie ptaków czy odgłosach owadów. Jeszcze jakiś czas temu automatycznie zagłuszałem takie rzeczy elektroniką. Teraz powoli uczę się funkcjonować bez tego ciągłego dźwiękowego tła.

Oczywiście radio ma też swoje praktyczne zastosowanie. To nadal najprostszy sposób na lokalne wiadomości czy sprawdzenie co dzieje się w okolicy. No i przy okazji zużywa bardzo mało prądu, co tutaj też ma znaczenie.



KLIKNIJ TUTAJ ABY WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ BLOGA 


Komentarze