Pisząc o ogrodzie, zwykle skupiam się na tym, co aktualnie robię: siewach, sadzeniu, pieleniu czy różnych eksperymentach. Rzadziej wspominam o tym, co ogród już daje w zamian. A przecież sezon powoli się rozkręca i choć plony nie są jeszcze spektakularne, to każdego dnia można już coś z ogrodu przynieść do kuchni.
Nie są to jeszcze kosze warzyw ani pełne spiżarnie przetworów. To raczej codzienne „skubanie” – niewielkie ilości, ale wystarczające, by niemal każdy talerz zawierał coś wyhodowanego własnymi rękami.
Plonem okazał się także szczypior z pędów kwiatowych cebuli. Część cebul postanowiła zakwitnąć, więc trzeba było je ogłowić. Same pędy nie trafiły jednak na kompost. Po pokrojeniu i podsmażeniu sprawdzają się dokładnie tak samo jak zwykły szczypior.
Nie mogę też pominąć truskawek. Nie mam ich wiele, dlatego nie ma mowy o dużych zbiorach. Wystarczają jednak, by co kilka dni zerwać garść owoców. To niewielki, ale bardzo przyjemny i słodki akcent początku lata.
To oczywiście dopiero początek sezonu. Czerwiec jeszcze się nie skończył, a wiele roślin dopiero nabiera rozpędu. Pod koniec miesiąca przygotuję drugą część podsumowania i zobaczymy, co jeszcze uda się dopisać do listy tegorocznych plonów.

Komentarze
Prześlij komentarz