Nie każdy zbiór liczy się w kilogramach

 Codziennie zbieram po garści truskawek. Mam ich zaledwie kilkanaście krzaczków - część wczesnych, część późniejszych odmian. Nie są to wielkie zbiory, ale każdego dnia można zerwać kilka dojrzałych owoców i od razu je zjeść.


W sumie dobrze oddaje to charakter mojego ogrodu. Nie wszystko uprawiam w dużej ilości. Są warzywa i owoce, których mam więcej, ale są też takie, które rosną bardziej dla urozmaicenia niż dla rekordowych plonów. Podobnie jest u mnie z borówkami czy świdośliwą. Owoców nie ma tyle, by robić z nich przetwory, ale spokojnie wystarcza na codzienne podjadanie prosto z krzaka.

Każda z tych roślin wymaga jednak podobnej troski. Trzeba ją posadzić, pielęgnować, czasem podlać, przyciąć czy odchwaścić. Niezależnie od tego, czy daje kilogramy plonów, czy tylko kilka garści owoców w sezonie.

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie wszystko musi być „na dużo”. Część upraw może być po prostu dla smaku, dla różnorodności i dla przyjemności obserwowania, jak kolejne rośliny dojrzewają. Nawet niewielkie zbiory są częścią większej całości i sprawiają, że ogród staje się bardziej różnorodny i ciekawy.



KLIKNIJ TUTAJ ABY WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ BLOGA 


Komentarze