Znajomy skracał swojego aloesa i podzielił się kilkoma sadzonkami. Ucieszyłem się z tego prezentu, bo od dawna myślałem, żeby mieć w domku choć jedną roślinę.
Do tej pory nie trzymałem kwiatów w domu. Zawsze wychodziłem z założenia, że skoro mieszkam praktycznie w ogrodzie, to zieleni wokół i tak mi nie brakuje. Z drugiej strony roślina stojąca na parapecie tworzy zupełnie inny klimat niż rabaty czy grządki za oknem.
Przyznam też szczerze, że nie wybrałbym akurat aloesa ze względów ozdobnych. Znacznie bardziej przekonują mnie jego właściwości użytkowe. To roślina, którą od lat wykorzystuje się przy drobnych oparzeniach czy podrażnieniach skóry. Można więc powiedzieć, że będzie u mnie pełnił jednocześnie funkcję domowego kwiatu i podręcznej „apteczki”.
Na razie sadzonki czekają na ukorzenienie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, aloes stanie się pierwszym mieszkańcem mojego parapetu. Sadzonki zamierzam ukorzenić bezpośrednio w ziemi. Najpierw pozwolę im kilka dni przeschnąć po cięciu, a później posadzę do doniczek i będę podlewał bardzo oszczędnie. Teraz pozostaje już tylko cierpliwie czekać na korzenie.
KLIKNIJ TUTAJ ABY WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ BLOGA
Komentarze
Prześlij komentarz