Królicza ściółka w moim ogrodzie

 Od pewnego czasu dostaję od kolegi nietypowy materiał na ściółkę. To mieszanka trocin, sianka i króliczych bobków - dla niego odpad po domowym króliczku, dla mnie całkiem przydatny surowiec do ogrodu.


Raz w tygodniu kolega wpada z niewielkim woreczkiem takiego materiału. W zamian dostaje ode mnie świeżą zieleninę dla swojego pupila. Najczęściej są to rośliny z przerywki warzyw, ale czasem także koniczyna czy różne liście z trawnika. Ma dzięki temu pewność, że wszystko pochodzi z miejsca, gdzie nie stosuję żadnych oprysków.

Sam materiału nie ma dużo, ale w moim ogrodzie nic się nie marnuje. Wykorzystuję go głównie do ściółkowania truskawek oraz rabat kwiatowych. Trociny i siano pomagają ograniczyć wysychanie gleby, a królicze bobki z czasem rozkładają się, wzbogacając podłoże w materię organiczną.

To kolejny przykład, że nawet niewielkie ilości różnych materiałów mogą znaleźć praktyczne zastosowanie w ogrodzie. Co dla jednej osoby jest odpadem, dla innej może okazać się przydatnym zasobem.

A przy okazji jest jeszcze jedna korzyść. Taka cotygodniowa wymiana to również pretekst do zwykłej rozmowy przy herbacie i chwili pogawędki o codziennych sprawach. Czasem właśnie takie drobne sąsiedzkie i koleżeńskie relacje są równie cenne jak sam materiał trafiający do ogrodu.



KLIKNIJ TUTAJ ABY WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ BLOGA 


Komentarze